Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

Konkurs bajeczny


Jestem okropnie/strasznie/niesamowicie złą recenzentką. Książki pożeram jak landrynki, ale pisać o książkach? Nieee, no jak. Ubrać w słowa uczucia, które dana pozycja we mnie wzbudziła? Ustosunkować się na bank i na zawsze do jednej opinii? W życiu!
Odbiór książki jest indywidualny i zmienia się zależnie od wieku/sytuacji/nastawienia. Jeśli 10 osobom dasz tę samą książkę, każda z nich zinterpretuje ją na własny sposób. I to jwat właśnie piękne!

"Szkatułkę pełną Sahelu" otrzymałam od Wydawnictwa Bezdroże celem zrecenzowania jej treści i sprezentowania Wam jednego egzemplarza. Było to... tak dawno. Powód jest jeden: zaczęłam czytać i po pewnym czasie odrzuciłam książkę na półkę i w niepamięć. Dlaczego? Z jednej strony świeży, ale i naiwny sposób zadawania pytań przez autora, stawiania pod znakiem zapytania wszystkiego, co widzi, wydał mi się pretensjonalny i nieprawdziwy. 

Dopiero kilka miesięcy później pogodziłam się z autorem i jego stylem i postanowiłam towarzyszyć mu do końca tej wędrówki. Wędrówki pełnej pytań i odpowiedzi, pełnej tradycji napotykanych plemion rejonów subsaharyjskich. Wędrówki śladami pierwszych odkrywców, po terenach nieprzyjaznych wędrowcom oraz mieszkańcom i drogach, które już dzisiaj nikomu nie służą. 

Mirosław Kowalski napisał opowieść nie awanturniczą, nie przygodową, ale pełną informacji, historycznych i współczesnych. A pisać umie, bo czytając o Timbuktu czujesz jego zapach. A to dużo, bo Timbuktu, przynajmniej dla mnie, to było miasto mityczne, bajkowe, mające niewiele wspólnego z moja rzeczywistością. A teraz nawet wiem, jak pachnie! A Timbuktu to dopiero początek jego wędrówki.

Całość uzupełniają zdjęcia autora, które w większości ukazują codzienne życie w rejonie Sahelu. A czym tak w ogóle jest Sahel? To w dosłownym tłumaczeniu obrzeża pustynii (południowe obrzeża Sahary), obszar zamieszkiwany przez kilkadziesiąt milionów ludzi. I (powtarzając za autorem) jedna z najmniej przyjaznych człowiekowi połaci ziemi. 

Jeśli chcecie wygrać jeden z egzemplarzy "Szkatułki pełnej Sahelu. Subsaharyjskiej ballady" Mirosława Kowalskiego - zapraszam do wzięcia udziału w konkursie.
Drugą nagrodą, już standardowo, będą szwajcarskie słodycze, prawdopodobnie czekolady, ale kto to wie? ;)


Zadanie konkursowe:


Wyślij jedną fotografię własnego autorstwa, temat: bajka. I nie chodzi tu o bajkowe plaże, a jak najlepsze zobrazowanie słów bajka bądź baśń. I choć chętnie bym Wam coś podpowiedziała, nakierowała... to nie ma najmniejszego sensu. Każdy z nas (także nasze jury) wyobraża sobie coś innego. I każdy z nas chętnie da się zainspirować Waszą osobistą bajką!


Nasze jury:


Jeszcze kompletowane, 5-6 osób (w tym ja!). Jury oczywiście nie wie, kto zrobił które zdjęcie. Wiem to ja, ale nie wpłynie to na mój wybór.



Sposób oceniania:


Identyczny jak ostatnio. Każda osoba z jury wybiera po 5 zdjęć (nie zna autora zdjęcia) i przyznaje im punkty od 1 do 5. Wygrywają dwa zdjęcia z największą ilością punktów (możliwe maksimum to 25 przy pięciu osobach, 30 przy sześciu).


Nagrody:

"Szkatułka pełna Sahelu. Subsaharyjska ballada" autorstwa Mirosława Kowalskiego (wysyłka na terenie Polski przez Bezdroża, bądź mailem jako ebook) oraz szwajcarskie słodycze, wysyłane przeze mnie. Zdobywca pierwszego miejsca będzie mógł zdecydować, czy woli się trochę dokształcić, czy trochę przytyć.

Oto zasady konkursu:


1. Proszę o polubienie profilu na FB https://www.facebook.com/KasiaNaRozdrozach oraz https://www.facebook.com/BezdrozaPL?fref=ts (jeśli posiadacie FB!) oraz dołączenie do obserwatorów bloga (po prawej stronie!)

2. Każda osoba może przesłać tylko JEDNO zdjęcie i tylko, jeśli jest jego autorem.
3. Dozwolona jest normalna obróbka zdjęcia, jednak prosze nie budować fotomontaży.
4. Ocena jury jest subiektywna. 
5. Wyrażasz zgodę na używanie przez blog "Kasia na Rozdrożach" nadesłanego zdjęcia. Zdjęcie może zostać opublikowane we wpisie na blogu, galerii konkursowej bądź jako inspiracja na FB\Twitter\Pintereście strony. Oczywiście z każdorazowym podaniem autora zdjęcia.
6. Zdjęcia wysyłamy do 27.11. (28.11.!!!) o 24 na adres k.bewicz@gmail.com (otrzymasz informację zwrotną, żeby wiedzieć, że zdjęcie dotarło)  z jego tytułem, informacją, gdzie zostało zrobione dane zdjęcie oraz w jaki sposób obserwujesz bloga
8. Wyniki zostaną ogłoszone tak szybko, jak to możliwe.
7. Plagiat podlega natychmiastowej dyskwalifikacji, a także zamyka drogę do brania udziału w przyszłych konkursach

A tak wyglądały poprzednie edycje:
Konkurs drogowy
Konkurs plażowy

Słowo na sobotę III

WSTĘP 



Tym razem bez wstępu. Zauważyłam, że jeżeli wstęp Was zaciekawi, to nie piszecie nic o książkach ;) Zapraszam od razu do poznania trzech pozycji tego tygodnia.





RĘKA MISTRZA – Stephen King



Nasze społeczeństwo dzieli się na dwie grupy: tych, którzy kochają Kinga i tych, którzy go nienawidzą. Jednak niezależnie od tego, do której grupy należysz, zrób mi przysługę i przeczytaj tę książkę! Tym razem nie jest to klasyczny horror, ale trzymająca w napięciu opowieść, napisana tak, że  czytając, usłyszysz szum fal i poczujesz zapach farby olejnej. I szybko stracisz orientację, gdzie się znajdujesz, jeszcze w domu czy już na Florydzie? Ja właśnie zabieram się za nią po raz… trzeci.



 MISTRZ I MAŁGORZATA – Michaił Bułhakow


 Tej książki chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, ale może jest ktoś, kto jej jeszcze nie czytał? To światowa klasyka i mój numer 1 wszechczasów. Osobiście uważam, że nie ma lepszej książki. Bułhakow w brawurowy sposób przedstawił absurdalną rzeczywistość Rosji lat dwudziestych i trzydziestych. To powieść magiczna, jedyna w swoim rodzaju, pożerająca czytelnika! A jeśli już czytaliście, kto jest Waszym faworytem? Ja nie potrafię się zdecydować, Margarita czy kot Behemot?

BIAŁA GORĄCZKA – Jacek Hugo-Bader 



"Biała gorączka (obłęd opilczy) jest efektem długiego ciągu alkoholowego, nazywanego po rosyjsku zapojem. Jej objawy to bezprzedmiotowy strach, halucynacje i agresja. Postsowiecki świat opisany przez Hugo-Badera to rzeczywistość w delirium tremens... W takie obszary turyści się nie zapuszczają, nie rekomendują ich też biura podróży. To przestrzeń włóczęgów wszech maści. Świetna proza!"

Mariusz Wilk

Nic dodać, nic ująć, przeczytać!

Słowo na sobotę II



Słowo o audiobookach



Rozumiem doskonale, jeśli po przeczytaniu tego nagłówka, pomyślicie: uff, to nie dla mnie. Ja też tak myślałam! Byłam sceptyczna, niezainteresowana, ba! nawet przeciwna. Jednak dałam się namówić, aby spróbować. W łóżku, przed spaniem, usłyszałam może półtorej minuty tekstu i zasnęłam. Następne próby: tak samo. A czasem po prostu książka sobie, a ja sobie: tekst był tylko tłem dla moich zawirowanych myśli. Ale nie poddałam się, po licznych próbach udało mi się przyzwyczaić do tej formy „czytania” i teraz nie potrafię sobie wyobrazić życia bez audiobooków. Czy podczas wykonywania prac domowych, robienia zakupów, jazdy na rowerze (bez obaw, słucham tak, żeby słyszeć tez odgłosy ulicy), czy podczas treningu. Życie bez audiobooków to nie życie ;) Dlatego namawiam Was serdecznie: spróbujcie!



TRZECH PANÓW W ŁÓDCE NIE LICZĄC PSA – Jerome K. Jerome


Powieść może nie współczesna, bo z XIX wieku, ale to tylko dodaje jej uroku. Czytając, śmiałam się od pierwszej do ostatniej strony. Jeśli nie znacie jeszcze tych trzech angielskich dżentelmenów, którzy z przepracowania (bądź „przepracowania”) postanowili udać się na wycieczkę po Tamizie! Początkowo miał być to przewodnik po Londynie zawierający humorystyczne wstawki, ostatecznie autor pozbył się wszystkich poważnych fragmentów i powstało arcydzieło. Pozycja obowiązkowa, no chyba, że nie lubicie się śmiać ;)

HOMO FABER. RELACJA – Max Frisch


To współczesna tragedia spełniająca wszelkie warunki stawiane tragedii przez Arystotelesa i nawiązująca do Króla Edypa (to nie ja, to Wikipedia!). Nie wiem jak opisać akcję, żeby nie zdradzić istotnych szczegółów, chyba wystarczy, ze powiem iż jest to opowieść o miłości, tęsknocie, przeszłości i teraźniejszości i wielu innych ważnych rzeczach w naszym życiu. To chyba pierwsza powieść, którą przeczytałam po przyjeździe tutaj i musze powiedzieć, że towarzyszy mi ona do teraz.

MIĘDZY DWOMA ZAMKAMI – Nagib Machfus


Pierwsza część „Trylogii kairskiej” i jedyna, którą do tej pory przeczytałam. Na pewno sięgnę jednak w najbliższym czasie po 2 kolejne części. „Miedzy dwoma zamkami” to powieść o życiu egipskiej kupieckiej rodziny, żyjącej w Kairze w czasach angielskiego protektoratu (który trwał w latach 1914-1922), na krótko przed uzyskaniem przez kraj niepodległości. Rodzina ta nie wyróżnia się niczym specjalnym, jest jedną z wielu kairskich familii, jednak dla mnie, wychowanej w zupełnie innej kulturze, to jak opowieść jak z 1001 nocy! Autor, jako jeden z najlepszych współczesnych autorów arabskich, otrzymał w 1988 Nagrodę Nobla właśnie za „Trylogię kairską”.

Słowo na sobotę


Czytam odkąd pamiętam. W nocy pod kołdrą z lampką, która rozgrzewała powietrze do czerwoności i w dzień, w szkole, pod ławką. Na biwaku z latarką i przy obiedzie. I teraz, w łóżku, w autobusie, u dentysty, ciągle. A jeśli akurat nie mogę czytać, bo a) jadę na rowerze, b) sprzątam, c) jestem na zakupach – po prostu słucham, jest przecież tyle cudownych audiobooków!
Jeszcze kilka lat temu, każde sobotnie przedpołudnie spędzałam w bibliotece i wybierałam książki, które będą mi towarzyszyły przez cały nadchodzący tydzień. Dlaczego nie zmodyfikować trochę tej tradycji? Postanowiłam co sobotę zaprezentować Wam trzy ksiązki, które w jakiś sposób mnie poruszyły, bądź uważam je za dzieła, które koniecznie trzeba przeczytać. Gdybyście zechcieli z kolei mi coś polecić, byłoby mi milo ;)

SHANTARAM – Gregory David Roberts


Czy zainteresuje Was historia australijskiego bandyty, który skazany na 19 lat wiezienia, ucieka z niego, by prowadzić burzliwe życie w Bombaju? A jeśli powiem, że to historia prawdziwa, a jej głównym bohaterem jest nasz autor? Moim skromnym zdaniem, lektura obowiązkowa dla każdego, kto marzy o przygodach czy dalekich krajach.

ŚNIEG – Orhan Pamuk


Ta książka przyniosła autorowi literackiego Nobla, moim zdaniem zasłużenie. Akcja dzieje się w niewielkiej mieścinie Kar, w której Pamuk znalazł swój kraj w miniaturze. Niepokoje targające Turcją, ścierające się siły polityczne i śnieg, który odcina miasteczko od świata i spowija wszystko swoim białym szalem.   

Dopisek: Książka niełatwa, wielowarstwowa, ale warto się przełamać! 

PIEKŁO POCZTOWE – Terry Pratchett


To pierwsza z powieści autora, po która sięgnęłam i od razu strzał w 10-tkę. Autor w humorystyczny i fantastyczny (w dosłownym słowa znaczeniu) opisuje życie w Świecie Dysku, który dziwnym trafem ma zdecydowanie więcej podobieństw z naszym światem niż by się to mogło wydawać.

PS. Gorąco zachęcam Was do sięgnięcia po książki Pratchetta, ale proszę, zacznijcie od tych starszych. Pratchett nadal pisze (ma sekretarza), ale postępujący Alzheimer sprawia, że to nie to samo i tak naprawdę nie wiem, ile tego pochodzi od niego, a ile od pomocnika.