Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lago Maggiore. Pokaż wszystkie posty

Szwajcaria dobra na wszystko!


Widok na Klosters

Zima, lato, jesień, wiosna - każda pora roku jest dobra, żeby odwiedzić Szwajcarię. Jednak nie dla każdego! Przeczytajcie, zastanówcie się i wybierzcie tę idealną dla Was.


Znowu na Monoloco, tym razem nie do końca podróżniczo, ale jak zwykle rozdrożowo, zapraszam!



Fusio


Malownicza wioska, schowana w górach południowej Szwajcarii, zbudowana prawie w całości z kamienia. Poniżej zdjęcia Fusio i mijanych po drodze górskich źródeł, niestety widoczków „z drogi” nie ma. Na serpentynowych drogach, które prowadziły na samą górę, kurczowo trzymałam się siedzenia samochodu i odmawiałam Zdrowaśki. Jakoś nie pomyślałam wtedy o robieniu zdjęć. A szkoda!
PS. Chociaż potoki kusiły lazurową wodą, nie zaryzykowaliśmy kąpeli. Z bliska wyglądały dosyć niebezpiecznie, a dziesiątki tablic ostrzegawczych krzyczały o zdradliwych wirach. 


A tu, jako bonus, prezent od google, który pokazuje jak wyglądała droga do Fusio. 

http://mw2.google.com/mw-panoramio/photos/medium/4317738.jpg


Gdzie serce twoje... Wyprawa do Cannobio


Co zrobić, gdy lato postanawia wraz z nadejściem lipca opuścić Bodeńskie i udać się gdzieindziej, a my  obiecaliśmy honorowemu gościowi słońce i plażowanie? Jak to co, wyruszyć na poszukiwania!
Spakowaliśmy namiot, materac, stroje kąpielowe i wyruszyliśmy. Po kilku godzinach jazdy i oglądaniu niesamowitych widoków znaleźliśmy słońce nad innym jeziorem – Lago Maggiore. Przekroczyliśmy szwajcarską granicę i znaleźliśmy się… we Włoszech. Boskie Cannobio przywitało nas słońcem, orzeźwiającą woda oraz (!) palmami. Prawie śródziemnomorski klimat i zdecydowanie śródziemnomorska kuchnia! Moi towarzysze podróży delektowali się przeróżnymi makaronami, ja standardowo pizzą. Na niedzielnym targu okazało się, kto ma dar przekonywania – zdecydowanie Włosi. Dlatego do domu wróciłam z workiem oliwek i suszonych pomidorów, salami, serami, oliwą, octami. Pycha!
A Cannobio? Przepiękne, zobaczcie sami.
PS. To raczej nie było ostatnie spotkanie z tym miejscem, moja siostra „zostawiła tam swoje serce”, kiedyś musimy je w końcu odebrać.