Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty

Szwajcarska wiosna

1. Lewa: wrzosiec, prawa: bergenia

2. Niezapominajka

3. żurawka

 4. Lewa: kalina wonna, prawa: jabłoń purpurowa
5. Szachownica

6. Pigwowiec

7. Lewa: żurawka, prawa: jabłoń

 

8. Bergenia

9. Lewa: żagwin ogrodowy, prawa: ubiorek wieczniezielony

10.

11. Bergenia

12.




13.

14.

15.

16.

17.

18. Ciemiernik




Czas na relaks - Wyzwanie Niny


19-sty tydzień roku od tej pory będzie kojarzył mi się z relaksem. Relaksem w najczystszej postaci!
Zdjęcie go obrazujące powstało w trakcie spaceru, gdy zastanawiałam się właśnie, jaką relaksującą kompozycję Wam zaprezentuję. W planie był leżak, drink z palemką i dyskretny widok na Bodeńskie. I wtedy, całkiem znienacka ukazał mi się ten widok, który sprawił, że wszystkie myśli odpłynęły i pozostał tylko pełny… relaks.



Jeśli chcecie przyłączyć się do wyzwania, zajrzyjcie do Niny. A już w przyszłym tygodniu… malowanie światłem! Ja już ćwiczyłam, ale na razie nie zdradzę więcej ;)


Piękno w orchideę zaklęte cz. 2

Mówiłam już, że kocham orchidee? A że storczyk brzmi co najmniej tak pospolicie jak bocian?
No ok, już nic nie mówię, tylko pokażę Wam resztę zdjęć. Pierwsza część tutaj
















Majowe wyzwanie Niny - tydzień pierwszy

Jeśli kochasz robić zdjęcia – to wyzwanie jest dla Ciebie.
Jeśli chcesz wypróbować cos nowego – to wyzwanie jest dla Ciebie.
Jeśli chcesz poznać co najmniej dwie dziewczyny zakręcone na punkcie zdjęć – to wyzwanie jest dla Ciebie!

A tak na serio, Nina z bloga Something for myself wyzwała samą siebie, a ja (wyczuwając świetną zabawę i nie pytając nawet o zgodę) się przyłączyłam.
Trochę mi się tygodnie pokręciły i zostałam w tyle, dlatego dzisiaj foto (z bonusem) zrobione przepisowe 101 kroków od domu.

 ͼ 101 kroków od domu ͼ



ͼ bonus - 101 kroków od domu w drugą stronę ͼ




A teraz wybieram się do lasu, aby poćwiczyć trochę malowanie światłem, bo takie zadanie czeka nas w przyszłym tygodniu (foto pt. relaks juz mam ;)) 

Plan jazdy:




10 rzeczy, których nie wiecie o Szwajcarii

Dzisiejszy odcinek sponsoruje nieodkryta i pełna tajemnic Szwajcaria oraz wiosna, która na dobre się już u nas rozgościła. Do tego mały bonusik – Jezioro Bodeńskie na chwilę przed wschodem słońca.

Zaczynamy!

1.      Zdarzyło Wam się poparzyć wrzątkiem? Na pewno. A wrzątkiem z kranu? Mi nie raz. Znam osoby,         które parzą herbatę wodą z kranu i to nie jest żart! Sama nawet to raz przetestowałam ;)
2.      Szwajcarzy (ci z niemieckojęzycznej części) nie znoszą Niemców. Oczywiście istnieją chlubne wyjątki, ale uogólniając, lepiej być Polakiem niż Niemcem w Szwajcarii.

3.      Wszystkie produkty spożywcze mają dwie daty ważności: do sprzedaży i do spożycia (która przypada kilka dni później). Genialne w swojej prostocie!

4.      Większość Szwajcarów jeździ na zakupy spożywcze do krajów przyległych (to tak mały kraj, że zawsze gdzieś jest blisko) – rachunek jest prosty, jeśli w Szwajcarii za małą torbę z kilkoma produktami płacisz tyle, ile w Niemczech za 3 siaty wypakowane zakupami…

5.      Szwajcarskie starsze panie są uprzejme do bólu, powitają mijając na drodze, dadzą Ci potrzymać pieska i opowiedzą cały życiorys (swój i sąsiadki). Jeśli jednak  znajda się akurat na łowach w Niemczech (patrz punkt 4) bezpardonalnie wpychają się bez kolejki i jeszcze przydepną Ci palucha, jeśli im się uda (patrz punkt 2).

6.      Szwajcarzy ogólnie są bardzo uprzejmi, co czasem może doprowadzić do szewskiej pasji. Kierowcy autobusów na przykład prześcigają się w wymyślaniu powitań (często z polskim akcentem), wysadzania Cię tam, gdzie mieszkasz/powinnaś wysiąść (ich zdaniem), próbowaniu poznania Twojego życiorysu (i Twoich bliskich) ze wszystkimi pikantnymi szczegółami oczywiście i nieustannym zapraszaniem Cię na obiad/kolacje/kawę (tu pozdrawiam Pana Lalusia alias „masz piękne oczy”, dzięki któremu przesiadłam się  na rower).

7.      Jeśli już jesteśmy w tym temacie – szwajcarskie autobusy nie zatrzymują się tak po prostu na każdym przystanku, to by było za proste. One zatrzymują się tylko wtedy, gdy ktoś stoi na przystanku, bądź osoba siedząca w autobusie naciśnie „stop”. Niestety nie działa to w przypadku wszelkiej maści młodzieńców, którzy, zdaniem kierowców, w ogóle nie stali na przystanku, bądź o wieeeele za późno nacisnęli na „stop”. Bidaki.

8.      Tu prawie wcale nie ma świateł ulicznych! W moim mieście od niedawna stoją jedne jedyne i na więcej się nie zapowiada. Kierowcy stosują się do przepisów (tych najważniejszych) i dzielnie przepuszczają pieszych na przejściach (nigdy nie zapomnę jak musiałam dbać w Polsce o Philippa, żeby nie zginął pod rozpędzoną ciężarówką!). Do tego: ronda, ronda ponad wszystko! Nie ma tu skrzyżowań, są ronda.

9.      W Szwajcarii zawsze masz pod górkę. Jeśli cieszysz się, że akurat jest z górki – zaraz znowu będzie pod górkę. Raj dla rowerowych masochistów.

10.  Przy drogach nie uświadczysz raczej „grzybiarek”, za to kupisz piękną dynię na Halloween, jabłka na kompot (albo wino!), 2 litry mleka od krowy czy zetniesz pąk letnich kwiatów do wazonu. Należność wrzucisz po prostu do blaszanej puszki. Niech żyje samoobsługa.


Ciąg dalszy może nastąpi…




















Bodeńskie na chwilę przed wschodem słońca - widok z tarasu ;)