W końcu. W końcu udało
mi się wybrać 330 zdjęć z 1500, które zrobiłam na Lanzarote. To znaczy, że mogę
zabrać się za pisanie postów. Kilka dni temu spytałam Was na blogowym profilu
na fejsbuku (TU), który z trzech tematów powinien pojawić się na blogu jako
pierwszy. Do wyboru mieliście plaże (nurkowanie), księżycowe krajobrazy i
kuchnię. Plaże uzyskały widoczną przewagę, co jest mi bardzo na rękę. Powód
jest prosty: plaże, a dokładnie nurkowanie były głównym celem naszego
spontanicznego wypadu na Kanary. Zmęczeni trwającą od dziewięciu miesięcy zimą postanowiliśmy
choć na trochę przenieść się w inną rzeczywistość, tę podwodną!
 |
| Playa de Papagayo |
Pobyty na plaży w przeszłości zwykle wyglądały
dla mnie tak samo. Nieodłączna książka, słuchanie szumu fal i od czasu do czasu
pluskanie się na ochłodę. Wszystko zmieniło się 2 lata temu, gdy w naszej
ukochanej Andaluzji odkryliśmy niewielką plażę, na której prawie nie było innych
osób, a te które były, miały ze sobą nieodłączną maskę i rurkę. Całe przedpołudnie
przyglądaliśmy się ich zajęciu i zainteresowani słuchaliśmy powtarzających się co
jakiś czas okrzyków radości.
 |
| Playa de Papagayo |
Następnego dnia wróciliśmy
wyposażeni w zakupiony naprędce u „chińczyka” zestaw: maskę i rurkę. Pierwsze
zanurzenie i … szok. Nie słyszę szumu fal, piszczących dzieci czy szczekania
psa, słyszę tylko swój oddech. A co widzę? Inny świat! Ryby pływające miedzy
kamieniami, polującą ośmiornice i chmary meduz, które po południu zjawiły się po
prostu znikąd (to bolało, ała). I chociaż ten podwodny świat nie był tak różnorodny
i kolorowy jak ten widziany czasem w programach przyrodniczych, rozkochał mnie
w sobie błyskawicznie i wzbudził apetyt na więcej. Rok temu powtórka z
rozrywki, tym razem z trzecią zachwyconą w bandzie.
 |
| Playa del Pozo |
A w tym roku zmiana miejscówki,
zamiast Morza Śródziemnego – Atlantyk, zamiast rurki od „chińczyka” – trochę lepsza,
nie wpuszczająca wody podczas głębszego nurkowania. Ale emocje takie same!
 |
| Playa del Pozo |
Podwodny świat od
dawna mnie fascynował. Kolekcjonowałam muszle przywiezione przez kogoś z daleka
bądź po prostu kupione, czytałam ksiązki o morzach i oceanach, oraz
zafascynowana oglądałam programy przyrodnicze, jeśli traktowały o morskiej
florze czy faunie. Od dawna marzyłam o nurkowaniu, ale nie było mnie stać na
drogie kursy w egzotycznym raju. Aż do tego pamiętnego dnia, w którym odkryłam,
że nie trzeba jechać na koniec świata i że bez kursów, butli i pianki też można
poznawać podwodny świat. Może nie tak spektakularny, ale mimo to fascynujący.
 |
| Playa del Pozo |
Aaale, o czym to ja chciałam? A tak, Lanzarote! Wietrzna wyspa, która wiatrem dochodzącym do 50 km/h doprowadziła mnie prawie do szaleństwa, z drugiej strony udobruchała pięknym podwodnym światem (bezwietrznym!). Pierwsze plaże, które odwiedziliśmy to znajdujące się na południu wyspy, zaraz obok miejscowości Playa Blanca, plaże Papagayo (nazwa zbiorcza). Jest ich kilka, droga dojazdowa jest płatna, kosztuje 3 euro za samochód, ale jeśli pomyśleć, ze tyle kosztuje kilka godzin parkingu nad Bałtykiem, nie jest to jakaś wygórowana cena. Zwłaszcza, że prawdopodobnie zbierają na asfalt, którego nie uświadczysz na tej dojazdówce ;)
 |
| Playa del Pozo |
Tu zdecydowanie wygrywa plaża Papagayo (papuzia), jeśli chodzi o nurkowanie. Niewielka zatoka, dobrze osłonięta, dlatego nie ma ani wiatru, ani wysokich fal. Są za to podwodne skały i kamienie, a miedzy nimi ryby, np. papagayo.
 |
| Playa Grande |
Zaraz obok znajduje się Playa del Pozo, z pięknym białym piaskiem i spektakularną turkusową wodą, a także widokiem na sąsiednią wyspę Fuerteventurę. Brak podwodnych skał sprawia jednak, że plaża bardziej nadaje się do smażenia na słońcu niż nurkowania. W pobliżu jest jeszcze kilka innych wartych uwagi plaż, te jednak, nie schowane przed wiatrem jak dwie powyższe, skutecznie zmusiły nas do odwrotu.
 |
| Playa Grande |
Kolejnym punktem na naszej mapie była plaża Flamingo. W miejscowości Playa Blanca, w odległości kilka kilometrów od papuzich plaż, miała być TYM miejscem. Nie była. Pod samymi drzwiami wielkich hotelów, mała, wąziutka plaża, której wody ograniczone były przez dwa mola wyglądające jak usypane z gruzów. To miało zapewnić jedyną w swoim rodzaju możliwość podglądania morskiego świata, ale morski świat chyba uciekł z przerażeniem z tego paskudnego miejsca. Zdjęć nie będzie, bo plaża nie zasłużyła na wyciągnięcie aparatu z plecaka.
 |
| obok Playa Chica |
Jak to zwykle bywa, najciemniej było pod latarnia. Pewnego wieczoru podczas spaceru w okolicach portu naszego miasteczka Puerto del Carmen, odkryliśmy niewielką plażę, o tej porze już pustą. Idealnie czysta woda, skały, a także naturalne „mola” ją osłaniające dawały jasne sygnały. O plaży tej jednak najpierw zapomnieliśmy, gdyż mimo wszystko wyglądała raczej niepozornie. Aż do nieudanego wypadu na wspomniana wyżej Playa Flamingo. Po tej porażce nie wiedzieliśmy, co robić i wtedy ktoś (mam nadzieje, ze ja, ale pewnie Philipp) wpadł na pomysł, żeby przetestować to miejsce. Wjechaliśmy na parking, a tam…
 |
| obok Playa Chica |
co najmniej 5 samochodów szkół
nurkowania, około 15 osób, które właśnie wbijało się w pianki albo z nich wydostawało
i leżący wszędzie sprzęt, a także niezliczona ilość osób z maską i rurką. Taaak,
Playa Chica to zdecydowanie raj dla nurków.
 |
| Playa Chica |
Czarno-niebieskie ryby, święcące
jak w ultrafiolecie, neonowe zielone, żółte, czerwone i tęczowe. Do tego cale
chmary białych i czarno-białych, małych i dużych. I chociaż im dalej na
szerokie wody tym lepiej (widoczność niesamowicie dobra, nieważne na jakiej głębokości),
ja raczej trzymałam się na tych płytszych wodach, za to Philipp śledził nurków –
oni kilka (naście?) metrów pod woda, on nad nimi.
 |
| obok Playa Chica |
Do tego, i teraz proszę
wstrzymać oddech: Playa Chica posiada ratowników, wypożyczalnię sprzętu i szkołę
nurkowania w jednym, TOALETY i prysznic. Nic, tylko rozbijać namiot i zostać
tam na zawsze! Zdecydowanie mój hit.
To tyle na dzisiaj,
ale do tematu plaż jeszcze wrócę. Może nie do białych, prawie rajskich, ale… a zresztą,
zobaczycie sami!
 |
| Playa Chica |