...życzę wam pięknych, spokojnych snów. A jak byliście naprawdę grzeczni, to może nawet wam się Bodeńskie przyśni?
Dobrze mieć przyjaciół. Jeszcze lepiej mieć przyjaciół, którzy dzielą naszą pasję. A jeśli własne kochanie leży w łóżku, własnoręcznie zarażone grypą, można oddać się swoim pasjom ;)
I chociaż pogoda nas nie rozpieściła, widoki były inne niż zamierzone, to piękne światło po zachodzie słońca wynagrodziło nam wszystko.
Zapraszam do obejrzenia fotorelacji z wczorajszego dnia nad Bodeńskim (miejscówki: okolice naszego ulubionego miejsca na ognisko w Liggeringen i zachód słońca na plaży w Allensbach). Dzisiaj spróbowaliśmy powtórzyć wypad, ale mocno sypiący śnieg, wiatr i wszechobecna szarość wygoniły nas z plaży. (Moje próby z długim naświetleniem wspieranym filtrem nie do końca się udały, ale nie rzucam rękawicy i mam nadzieję, że już niedługo będę miała Wam co pokazać) Zostały nam burgery, cydr i teoretyzowanie o fotografii. Też dobrze.
A już w sobotę 12 godzin w Amsterdamie. Stay tuned!