Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malaga. Pokaż wszystkie posty

Prawdziwe oblicze Costa del Sol



Port w Maladze

Pamiętacie mój ostatni wpis o andaluzyjskich wioskach? Poruszyłam w nim kwestię Costa del Sol - urlopowego regionu Hiszpanii. Jednak tylko to tylko czubek góry lodowej, a wpis miał na celu przede wszystkim ukazanie piękna leniwego życia w wiosce zapomnianej przez resztę świata. Jednak już od dłuższego czasu chciałam pokazać Wam, jak to jest naprawdę z tą Costa del Sol. Czy jest to mekka urlopowców all inclusive, czy jednak ma coś więcej do zaoferowania niż drinki z palemką i niemiecką prasę serwowaną z angielskim cydrem? Abyście przed kliknięciem "kup teraz" przy ofercie last minute świadomie mogli podjąć decyzję i zdecydować, jak i gdzie chcecie spędzić swój wolny czas, napisałam, jak ja widzę Costa del Sol. A uwierzcie, że wystarczy kilka kilometrów w jedną czy drugą stronę i albo wylądujecie w niebie... albo w piekle. Zapraszam do przeczytania. 

Costa del Sol - piekło czy raj na ziemi?


Port w Maladze

Przy okazji przypominam, że macie jeszcze tylko dwa dni, aby wziąć udział w konkursie rozdrożowo-bezdrożowym. Prace są tak różne, jak Wy sami, sprawia mi ogromną radość uchylanie rąbka tajemnicy i sprawdzanie, co Wam w duszy gra ;) Czekamy na kolejne zdjęcia, do wygrania świetne książki podróżnicze!



Port w Maladze

Malaga grzechu warta


Mówiłam już, że jestem niezdecydowana? Ok, jeśli chodzi o ważne życiowe decyzje, w miarę sobie radzę. Jeśli jednak dział z jogurtami w sklepie zajmuje całą ścianę, odstawiam koszyk i wychodzę (jeżeli butelka napoju jest niezbyt dobrze schłodzona - również wychodzę, ale to już temat na inny wpis). Tak samo jest ze zdjęciami, chciałabym pokazać wszystkie. Mam wrażenie, że jeśli coś pominę, pozbawię Was możliwości dogłębnego poznania danego miejsca, coś przed Wami ukryję. Tym razem udało mi się zredukować kolekcję zdjęć z Malagi do 42 sztuk i nie dam rady jej zmniejszyć. Dlatego mam propozycję: Ja przestaję gadać, Wy oglądacie zdjęcia. Deal?

Port 

Port w Maladze

Port w Maladze

Port w Maladze

Port w Maladze

Port w Maladze

Port w Maladze

Port w Maladze

Port w Maladze

Port w Maladze

Park miejski 

Paseo del Parque Málaga

Paseo del Parque Málaga

Paseo del Parque Málaga

Alcazaba 

Alcazaba Malaga

Alcazaba Malaga

Alcazaba Malaga

Alcazaba Malaga

Alcazaba Malaga

Alcazaba Malaga

Alcazaba Malaga

Alcazaba Malaga

Alcazaba Malaga

Alcazaba Malaga

Port, miasto, plaża 


Malaga

Malaga

Malaga

Malaga

Malaga

Malaga

Malaga

Malaga

Malaga

Malaga

Malaga

Malaga


Znowu port

Malaga Port

Malaga Port

Malaga Port

Malaga Port

Malaga Port

Malaga Port

Malaga Port

Arena walk byków 



Kuchnia Andaluzji


Jesteście głodni? Przygotowałam dla Was subiektywny przewodnik po kulinariach Andaluzji, dlatego wchodzicie na własną odpowiedzialność ;)


CO JEŚĆ?


Zdecydowanie owoce morza i ryby


Kuchnia Andaluzji to grillowane i wędzone sardele, panierowane i smażone w głębokim tłuszczu ośmiorniczki, muszle, krewetki i krewety, langusty w cieście i inne ostrygi. Wszystko świeżoprzygotowane, z kapką oliwy (albo tabasco - to dla ostrych zboczeńców) i polane sokiem z cytryny. Ale uwaga! Potrawa powinna wylądować na stole sauté, jeżeli nasze owoce morza zasypane są górą przypraw i pływają w soku z cytryny, możemy założyć, że nie karmią tu zbyt świeżo i czym prędzej zmienić knajpkę. Na wybrzeżu (chociaż zakładam, że gdzie indziej też) macie również możliwość kupienia świeżej i niedrogiej ryby bądź innych owoców morza - wystarczy mały grill i prawdziwa uczta gwarantowana!

Zupy


Koniecznie spróbujcie zupy rybnej - to mus. Esencjonalna, pełna różnych rodzajów muszli i kawałków ryby, po prostu pycha! Druga na liście (ale nie w sercu, w sercu wszystkie są równe!) jest zimna zupa pomidorowa - gazpacho. Świeża, z pomidorów pachnących słońcem, kolejny punkt obowiązkowy. I w końcu ajo blanco - zimna królowa pachnąca czosnkiem. Przygotowywana z czosnku (brawo dla domyślnych!), migdałów, białego chleba i oliwy, czasem winogron - niebo w gębie! 


Ziemniaki


I tu trzeba obalić pokutujący w Niemczech mit, że Polska to Kartoffelland. A także mit pokutujący w Polsce, że Niemcy to Kartoffelland. Bowiem... Andaluzyjczycy nie są lepsi! Ich patatas bravas, czyli podgotowane i usmażone w głębokim tłuszczu ziemniaki podawane z sosem pomidorowym i majonezowym czy ogromna ziemniaczano-jajeczna tortilla to przecież kwintesencja kartoflatowości!

Kiełbasy i szynki


Chorizo, kaszanka czy szynka serrano - miłośnicy mięsiw wyjdą tu na swoje.

Sery


Uch i ach, musicie uwierzyć na słowo. Rozpływające się na języku kozie, pyszne owcze i twarde, bardzo aromatyczne sery żółte. Wow. 

Słodycze


Tu radzę zachować ostrożność, bo wszystko jest niesamowicie słodkie. Jogurt owocowy kupiony w sklepie może wywołać szok insulinowy. Soki, słodkie wypieki - tak samo. Ale grzechem byłoby nie spróbować np. lokalnych churros. 

Tapas


Hiszpańskie "raz-w-mordeczkę" (czasem nawet dwa bądź trzy). Niedrogie, podawane często jako dodatek do piwa, sięgają od prostoty kilku oliwek wrzuconych do miseczki do kompletnego dania, np. duszonego mięsa w miniaturze. Sałatka, owoce morza, kuskus z dodatkami - wszystko można podać jako tapa. Ok, warzywa się jakoś nie sprawdzają, może są za zdrowe? ;)

GDZIE JEŚĆ?


W barach tapas - szklaneczka piwa i małe talerzyki, telewizor z obowiązkową piłką nożną, głośne tłumy i serwetki na podłodze - to ma swój klimat! Taki jak na przykład El Pulguilla w Nerja - za 1,50 dostaniecie piwo i tapa, a jeśli zamarzycie o spokoju i prawdziwej kolacji, po prostu przeniesiecie się na tył baru, gdzie działa normalna... restauracja. Taka ze stolikami, przy których można usiąść i bez telewizora, za to z kelnerami. Mała podpowiedź: wybierzcie kilka dań, najlepiej po pół porcji, wylądują na środku stołu i każdy będzie mógł ich spróbować!
Albo w takim małym, niepozornym barze w Torrox Pueblo. Wygląda niepozornie, ma tylko trzy plastikowe stoliki na zewnątrz, ale 3 osoby potrafią się w nim najeść i napić za 10 euro. I to jak! A może się też zdarzyć, ze nagle zostaniecie w barze sami, bo właściciel i wszyscy goście przyłączyli się do przechodzącego właśnie obok konduktu pogrzebowego. Zdarzyło się i to!
Albo taka La Bodeguilla we Frigilianie. Tak właściwie są to dwie restauracje. Jedna przy głównej uliczce, duża z tarasem. Druga - schowana za kościołem, ma tylko kilka stolików na pięknym wewnętrznym dziedzińcu i obsługiwana jest przez właścicielkę we własnej osobie i jej cztery córki, które gotują na miejscu, czyli w domowej kuchni. Aby zapłacić, należy wejść do środka i czekając na resztę (uwaga, zwykle nie maja reszty) podziwiać zdjęcia ze chrztów, komunii i ślubów. 

GDZIE NIE JEŚĆ?


Wiedziałam, ale zapomniałam. Serio! Może mi się jeszcze przypomni? W zasadzie możecie jeść wszędzie, ale moim zdaniem najlepsze są miejsca z duszą. Te rodzinne, prowadzone od lat, z grupą stałych bywalców komentujących gdzieś w kacie ostatnie wydarzenia. Te, w których coś się dzieje, ktoś coś głośno opowiada, ktoś się śmieje, a z kuchni słychać trzaskanie talerzy! 

KIEDY JEŚĆ?


Obiad - grubo po południu, kolacje - krotko przed północą (no ok, od około 22). Śniadanie - jak się wyśpicie ;)

 A CO PIĆ?


Piwo - San Miguel i Cruzcampo będą walczyć o Wasze podniebienia podane w niewielkich, spoconych szklaneczkach. Tak, abyście zdążyli je wypić, zanim będą ciepłe. 
Tinto de verano - czerwone, wytrawne wino, do tego gazowana lemoniada, kilka plasterków cytryny i lód. 
Sangria - nie muszę chyba przedstawiać?
A do tego hektolitry wody - konieczne w upały!

A JAK ZAMAWIAĆ?


Najlepiej po hiszpańsku!

Pamiętajmy tylko, że "j" to "h", a "h" nie istnieje! Przykłady? Ajo czyta się aho. Ale huevo - uevo. Hola! - Ola!
Za to "ll" czytamy jak "j" - paella to paeja!
Pamiętajmy też, że duże piwo to nasze małe, a małe piwo to nasza setka wódki, jeśli chodzi o rozmiar ;)
Dwa najważniejsze słówka: por favor i gracias, resztę przeczytacie po prostu w karcie!

SMACZNEGO

PS. Zapomniałam o paelli! Jak ja mogłam… Na pocieszenie dostaliście zdjęcie gigantycznej wersji ;)

Inne w temacie kuchni



Inne w temacie Andaluzji






Pulpo a la gallega

El Pulguilla w Nerja - zdjecia u gory pochodza stad

gazpacho

migas z chorizo, kaszanka i jajkiem

kaszanka i domowe ziemniaczki

wnetrze prowadzonej w domu restauracji La Bodeguilla - zdjecia u gory pochodza stad

przed domem wlascicielek La Bodeguilla

ups, troche tu nie pasuje, aaaaale przypyszna kuchnia indyjska - prosto z Malagi

Paella

tapa!

i tapa

i tapa (salatka rosyjska)

i jeszcze raz tapa!

oraz last but not least...