Ciekawostki o Szwajcarii. Nowe!
"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował, tego czego nie zrobiłeś niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślny wiatr.
Podróżuj. Śnij. Odkrywaj. " Mark Twain
Podróżuj. Śnij. Odkrywaj. " Mark Twain
Czytaliście to? A to? Jeśli nie, przeczytajcie, a potem zabierzcie się za 10 kolejnych rzeczy, ktorych nie wiecie o Szwajcarii:
1. Kobiety w Szwajcarii otrzymały prawa wyborcze w 1971 roku, w kantonie Apenzell Inerhoden jeszcze później, bo w 1990.
2. Pamietacie, jak pisałam o bunkrach? Szwajcaria może schronić dokładnie 114% swoich obywateli ;)
3. Zastanawialiście się kiedyś, "gdzie kończy się deszcz"? Szwajcaria to mistrz zmian klimatycznych, zwłaszcza jesienią. Wyjeżdżając znad Bodenskiego (wysokość około 400-500 m n.p.m.), opuszczamy obszar mgły gestej jak masło, żeby po kilku kilometrach na południe przywitać słońce. Jadąc dalej, powiedzmy na 700 metrach nagle wita nas deszcz, który z każdą minutą jazdy coraz bardziej przypomina śnieg. Na 850 widzimy już śnieżną kołderkę, na 1200 nie możemy jechać dalej ze względu na śnieżycę, a na 1600 metrach drogi są już zasypane i zupełnie nieprzejezdne (i to w październiku). Fajnie, prawda?
4. Godzina nauki (czy raczej 45 minut) z instruktorem jazdy kosztuje prawie 100 franciszków, co w przeliczeniu wynosi dumne 340 zlociszy. Na szczęście wystarczy zdać egzamin teoretyczny i można uczyć się bez instruktora. Jedyne warunki: auto musi mieć hamulec ręczny w centralnym miejscu (a nie jak np. Mercedes z boku), doświadczony kierowca, który MUSI być z nami w samochodzie, powinien mieć więcej niż 23 lata i posiadać prawo jazdy dłużej niż 5 lat. Voila!
5. Co ciekawe, taki uczeń może nawet wyjechać na autostradę, oczywiście, jesli czuje się już na siłach. I myli się ktoś, jeśli zakrzyknie, że pewnie wypadków od tego zatrzęsienie. Nasuwa się więc jedno: można? Można!
6. W okresie zimowym (od poczatku listopada) prawie na każdym rogu stoją niewielkie budki, a raczej stoliki z kolorową markizą i ogromnymi patelniami. Przy nich można kupić uprażone na naszych oczach kasztany. Jeśli nie macie jednak takiej budki w pobliżu, kupcie po prostu kilka kasztanów, natnijcie je krzyżkiem i wrzuccie na około pół godziny do nagrzanego na 200 stopni piekarnika. Nie zapomnijcie obrócić ich mniej więcej po 20 minutach.
7. Niemcy nie znoszą szwajcarskiego dialektu. Te wszystkie khhhh, brzmiące jakby coś utknęło im w gardle i interesująca intonacja potrafią doprowadzić sasiadów z Północy do wrzenia. W tym przodują zwłaszcza szwajcarscy komentatorzy sportowi...
8. Komentatorzy sportowi ZAWSZE mówią dialektem. Niby niemiecki, czyli Hochdeutsch, jest językiem urzedowym, ale nie uświadczy się go raczej w urzędach, na zajęciach czy u lekarza. Może się zdarzyć, że chociaż niemiecki macie opanowany do perfekcji, polegniecie na szwajcarskim. W większości przypadków jednak Twój rozmówca się dopasuje i przejdzie na Hochdeutsch. Chyba, że będzie to akurat niemiła pani z urzedu, no ale nigdzie nie ma letko ;) (Dotyczy oczywiście tylko niemieckojęzycznej części Szwajcarii).
9. W niedziele sklepy są zamkniete. Wieczorami też. Czasem już w południe. Stacje benzynowe zamykają o 23, czasem o 22. Makczikeny od Ronalda dostać możecie najwyżej do 24. W piątki i soboty do 1. Ale to i tak wszystko nieważne, bo i tak większość mieszkanców ma za daleko do jakiegokolwiek sklepu i zakupy robi raz w tygodniu (oczywiście w krajach ościennych, bo taniej). Zapomnijcie więc o wyskoczeniu po piwo i chipsy o północy.
10. Lekarze, pielegniarze, ratownicy nocą bardzo często pracują "na wezwanie". Oznacza to, że mają dyżur, ale nie muszą być w szpitalu, dlatego wielu z nich spędza tę noc na imprezach... Jesli już chcecie zrobić sobie kuku w Szwajcarii, postarajcie, żeby było to za dnia ;) (Ale najlepiej nie róbcie sobie kuku wcale.)
PS. Pierwsza część ubarwiona była kwiatami, druga motylami, trzecią wydam pod patronatem jesieni. Enjoy!




