Fáilte Éire
Czego można dowiedzieć się w ciągu niecałych trzech dni? Co zobaczyć? Co poznać?
To chyba zależy, prawda?
Glendalough - Dolina Dwóch Jezior - Park Narodowy Wicklow Mountains |
My w wielkanocny weekend znowu postawiliśmy na pełen program i nawet powoli przestaje już kuleć na lewą nogę. Będę żyć. A jak już się wyśpię, to pewnie nawet się zaśmieję z tego "odpoczynku". Ale faktem jest: opłacało się.
Z założenia miał być to po prostu citytrip do Dublina, miasta, w którym jeszcze nigdy nie byliśmy. W rzeczywistości przebiegliśmy z wywieszonym jęzorem pół Irlandii. I chcemy jeszcze!
Relacja tworzy się już w mojej głowie, zdjęcia biją o udział w kolejnych postach, ale wszystko w swoim czasie. Najpierw przystawka. W kilku punktach. Ze zdjęciami. A jak!
1. Wiecie co znaczy Gaeilge? Tak właśnie Irlandczycy mówią na swój język. I nie jest to w żadnym razie angielski. O nie. To... irlandzki, wywodzący się z języków celtyckich, a który od angielskiego bardziej przypomina elficki. I nie wiem teraz, czy jestem jedyną osobą na świecie, która tego nie wiedziała? A moze wiedziałam, a zapomniałam? Faktem jest, że to właśnie Gaeilge jest oficjalnym językiem "Zielonej Wyspy". Widać go dosłownie wszędzie - na rozkładach jazdy (powodzenia przy próbach rozszyfrowania, kiedy przyjedzie autobus), na lotnisku czy znakach drogowych. Na ulicach jednak go nie słychać. Na ulicach słychać tylko... polski ;)
2. A żebyście i Wy czegoś się nauczyli: tytuł postu znaczy "Witamy w Irlandii"
3. Wielki Piątek. Z czym Wam się kojarzy? Z Wielkim Postem, ostatnimi porządkami, przygotowaniem święconki? A jeśli nie świetujecie?
Nam od teraz kojarzy on się z... niespełnionymi marzeniami. Dlaczego? Do Dublina dotarliśmy w piątkowy wieczór i po długim dniu marzyliśmy tylko o jednym. Piwie. A raczej o dwóch: Philipp o Guinnessie, ja o Kilkenny. Wyprawa do pubowej części miasta - Temple Bar, sprowadziła nas jednak szybko na ziemię. Na ulicach pustki. Kilka kręcących się turystów. Knajpy w większości pozamykane. Bida z nędzą. Nie tak to sobie wyobrażaliśmy, zwłaszcza, że przy napiętym grafiku jedynie w piątkowy wieczór mogliśmy sobie pozwolić na zarwanie nocy.
Tak czy siak, udało się znaleźć otwarty pub. Dosyć pełny, z głośną muzyką. Imprezę czas zacząć? Jasne... ale przy szklance wody. W końcu w Irlandii w Wielki Piątek NIE SPRZEDAJE SIĘ ALKOHOLU. I tak, Irlandia to nie Niemcy, dla nich piwo to też alkohol!
4. Znacie Molly Malone? Ta XVII-wieczna handlarka ryb jest bohaterką nieoficjalnego hymnu Dublina. Posłuchajcie (najlepiej podczas oglądania zdjęć!)!
5. Jedzenie. Mimo, że wspólna historia Irlandii i Wielkiej Brytanii jest zdecydowanie burzliwa, a ich uczucie funkcjonuje tylko na dystans, jedzeniowo te kraje trochę się przypominają. Bo tak, na ulicy króluje fish&chips. W karcie różne rodzaje pie. Wszyscy piją piwo typu ale oraz cydr.
Za to... Irlandia ma Guinnessa. I Kilkenny. I irish stew. I ciastka scones, za którymi osobiście nie przepadam, ale wiem, że cieszą się powszechnym poważaniem. I sałatkę z tuńczyka oraz strzępy gotowanego kurczaka sprzedawane w każdym supermarkecie. I pewnie wiele, wiele innych smaków, które czynią ją niepowtarzalną i które wszystkie jeszcze na mnie czekają!
6. Chciałam napisać Wam jeszcze o ruchu lewostronnym, "irlandzkiej" pogodzie i kilku innych rzeczach... ale Wy to przecież wszystko wiecie? W takim razie przejdźmy od razu do oglądania pierwszych zdjęć, a ja postaram się wrzucić kolejne części relacji jak najszybciej!
Kilkenny (kill Kenny ;)) |
Kilkenny |
Jeśli nie Lodyn, to co? |
Adare |
Muckross Lake - Killarney National Park |
![]() |
Muckross House - Killarney National Park |
W oddali Lough Leane - Jezioro Nauki - Killarney National Park |
Irish stew z jagnięciny |
Miasteczko Killarney |
Inch Beach nad Atlantykiem, Kerry |
Widok z Wild Atlantik Way - drogi na zachodnim wybrzeżu Irlandii |
Przyznam się, że Irlandia mnie nigdy nie pociągała, ale sam Dublin a i owszem:)
OdpowiedzUsuńPrzepiękne zdjęcia i te śliczne kolorowe domki:)
A u mnie na odwrot. Irlandia - tak, Dublin - tak sobie ;)
UsuńDziekuje za komplement i informuje, ze bedzie duzo wiecej ;)
U mnie tak samo :) Trochę nie rozumiem, jak można zachwycać się samym Dublinem, skoro poza nim jest jeszcze piękniej? :)
UsuńHaha, no tak, chociaz ja to troche rozumiem, bo sama zachwycam sie zawsze Londynem. To zalezy raczej od tego, jakim typem jestes, no i na co akurat masz ochote ;)
UsuńLondyn ładniejszy od Dublina. Ale i tak Edynburg rządzi ;) A co sądzisz o angielskiej prowincji?
UsuńAngielskiej prowincji nie widzialam jeszcze wiele, chcialabym o wiele wiecej zobaczyc! Bylam tylko w Dorset. (Wybacz, ze dopiero odpisuje, zgubil mi sie gdzies Twoj komentarz!)
UsuńJak zwykle czarujesz zdjęciami! Pięknie!
OdpowiedzUsuńJak zwykle czarujesz przemilymi komentarzami :*
UsuńWitaj!
OdpowiedzUsuńPo pierwsze, jak już wspominałem na Twitterze, trafiliście na super pogodę, choć dopiero poniedziałek-wtorek-środa-czwartek było na prawdę ,,tropikalnie''. Niespotykane zjawisko w Irlandii, choć pochmurna, deszczowo-mglista aura również ma swój urok. Takie zamczyska, stare opactwa czy klasztory prezentują się wówczas świetnie. Jest tajemnica, można poczuć się jaki w Średniowieczu :)
3 dni na zwiedzanie Irlandii to nie jest sporo, można tylko zaledwie nadgryźć ten piękny kraj. Miejsc do zobaczenia jest całe mnóstwo, praktycznie w każdym zakątku Wyspy mamy coś ciekawego, każdy może znaleźć coś dla siebie i jestem pewien, że większość będzie zachwycona i zauroczona. Pętla Kerry piękna, mocno uczęszczana, można rzec, że w pewnym sensie wizytówka Irlandii. Szkoda, że nie udało Wam się podjechać na Półwysep Dingle (tuż nad Ring of Kerry). Musicie koniecznie podczas kolejnej wizyty uderzyć na zachód, w okolice Galway, na Wyspy Aran, do Connemary i na Wyspę Achill. Niepowtarzalne jest Hrabstwo Donegal, historycznie bardzo mocne Hrabstwo Meath. Praktycznie wszędzie wspomniane wcześniej zamki, opactwa, miejsca jeszcze z prehistorii, grobowce megalityczne, tajemnicze kopce, dolmeny, ogrody, rezydencje, jeziora, leśne parki, góry, drogi krajobrazowe, wyspy, przylądki - mnóstwo, mnóstwo, mnóstwo... :)
Podobnie jak współkomentujące powyżej koleżanki, bardzo fajne zdjęcia, jakieś takie żywe, kolorowe :)
Mam nadzieję, że w kolejnych postach opiszesz więcej, jestem ciekaw reakcji i Twojego punktu widzenia!
Pozdrawiam z Eire! ;-)
Nie mam sily odpisac na tak dlugi komentarz :D Odpisze jutro!
UsuńNie no dobra, zebralam sily ;)
UsuńNa ta mistyczna aure sie nastawilam i nawet polecialam w nowokupionych krotkich kaloszach. Na szczescie w ostatniej chwili spakowalam trampki, haha.
Ale te zamki w chmurzyskach i mgle to cos pieknego, jeszcze zobacze! :)
Z tych 3 dni, tak naprawde mielismy dwa, bo dotarlismy w piatek wieczorem, a lecielismy w pon. o 12. Zrobilismy dziki rajd, zdecydowalismy sie na cos, czego nigdy nie robimy i zabukowalismy wycieczki ;) Obydwoje mieslimy ogromna chrapke na petle Kerry i chociaz wiedzielismy, ze daleko, to jednak zdecydowalismy sie na niedzielny maraton. I na Dingle tez bylismy! Jechalismy ta Wild Atlantik Way! Zapisze sobie wszystkie Twoje podpowiedzi na nastepny raz :))
A powiedz, naprawde tak pieknie latem? Bo podobno mnostwo wszystkiego pieknie kwitnie.
Dzieki za komplement! Postaram sie opisac, pokazac wiecej zdjec.. moze juz w ten weekend. Pozdrawiam i dzieki za przedlugasny i naladowany wiedza komentarz :)
Yay, będzie o Irlandii - jak się cieszę! A jeszcze bardziej cieszę się z tego, że trafiła się Wam super pogoda. Kilka ostatnich dni było naprawdę słonecznych i bardzo ciepłych. Nie spodziewałam się temperatur rzędu 21-22 stopnie i tak prażącego słońca na samym początku kwietnia. Przyznam, że zastanawiałam się nad wyjazdem nad ocean, ale ostatecznie postanowiliśmy jeszcze z tym poczekać na typowo letnie miesiące.
OdpowiedzUsuńJak na niecałe 3 dni pobytu to i tak sporo zobaczyliście - uwielbiam te wszystkie zakątki, które tu pokazałaś, a do hrabstwa Kerry mam ogromny sentyment.
Zdziwiła mnie duża ilość kamyków na Inch Beach, ale i tak kocham tę plażę :) Jedna z piękniejszych (a przede wszystkim okazałych gabarytowo) w Irlandii.
Bedzie, bedzie, postaram sie jak najszybciej :)) Oj ta pogoda jakby spadla nam z nieba. Chociaz teraz i u nas w koncu jest pieknie, to lecielismy przy paskudnej pogodzie jeszcze. Nad oceanem bylo pieknie, dzieci sie kapaly... ale faktycznie, bedzie jeszcze piekniej!
UsuńKerry nam sie marzylo strasznie! I chociaz wiedzielismy, ze daleko i nieduzo zobaczymy etc... to jednak Kerry zwyciezylo ;) Nie zaluje :)
Co do Inch Beach, moze ona taka po zimie? Lezaly nie tylko kamyki, ale i mnoooostwo muszelek. Nie wiem, czy oni ja moze sprzataja albo po odplywie tak zostalo? Tak sobie zgaduje tylko. Ale cudnie bylo i ten zapach morza, kocham!
Dzieci zawsze pierwsze do taplania się w morzu, nawet zimą ;)
UsuńCieszę się bardzo, że nie utknęłaś w Dublinie, tylko ruszyłaś poza stolicę, mimo że w niej i w jej pobliżu jest mnóstwo atrakcji.
Może, ja na Inch Beach przyjeżdżam tylko latem, bo uważam, że Irlandia jest najpiękniejsza właśnie o tej porze roku :) To normalne, że jest tam mnóstwo muszli i że trafiają się chełbie, ale tych kamieni naprawdę nie pamiętam. Może byłyśmy na innym odcinku? ;)
Ja sie tylko dziwilam, ze rodzice nic przeciwko nie maja. Ale bardzo dobrze, niech sie dzieciaki hartuja ;))
UsuńMoza i bylysmy na innym odcinku, zreszta zobaczysz niedlugo wiecej zdjec i wtedy ocenisz :))
Tu hartowanie dzieci jest na porządku dziennym :)
UsuńNo i dobrze, jestem za!
UsuńSuper:) Very nice pictures.. most fantastic pictures i have ever seen in my life. You have a very big talent for details and light.
OdpowiedzUsuńAnthony, du übertreibst ein bisschen!!! Es ist aber eine super nette Übertreibung, weiter so ;)
Usuńfajnie ze udala Wam sie pogoda. Chociaz ogolnie irlandzka pogoda nie jest zla i tak a w Polsce pada wiecej deszczu niz tu (w przeliczeniu na ilosc nie czestotliwosc).
OdpowiedzUsuńCo do irlandzkiego, to ciezko go uslyszec bo jedynie niecale dwa procent uzywa go w codziennych rozmowach..
Alkohol w Wielki Piatek mogliscie zamowic do kolacji w hotelu...ale jest tez kilka innych mozliwosci obejscia tego zakazu :) Czekam na reszte opisu
https://mikasia.wordpress.com/2015/04/03/good-friday-w-irlandii/
Pogodowo myslalam, ze bedzie mocno zmiennie, tak jak znam z Anglii: troche slonca, deszcz, deszcz, szalony wiatr, slonce. A bylo baardzo przyjemnie.
UsuńJesli chodzi o irlandzki, nie zakladalam, ze uzywa sie go na codzien, ale zaskoczyly mnie te wszystkie napisy. Jakos zafiksowalam sie na angielskim. W Szwajcarii niemieckojezycznej jest zupelnie na odwrot. Oficjalnym jest "Hochdeutsch", a w uzyciu jest wlasnie szwajcarski dialekt.
Co do alkoholu, nawet w Dubaju mozna go dostac w hotelu ;) Ale poooo co. Chcialam szalony piatek w Tample Bar, z zimnym piwkiem czy dwoma, z muzyka na zywo, a tu... puchy, puchy i mineralka ;)) Zaraz zajrze do wpisu, dzieki! (widzisz, gdybym przeczytala go wczesniej, to nie bylabym rozczarowana ;))
co za barwy!
OdpowiedzUsuńIrlandzkie!
UsuńNo, no, ale miło się zrobiło. Piękne kadry.
OdpowiedzUsuńCiesze sie bardzo :)) Dzieki!
UsuńUhuhu, czuję, że zapowiada się niesamowita przygoda z Irlandią! :)))
OdpowiedzUsuńAz sie boje pokazywac reszty, zeby Cie nie rozczarowac :))
UsuńWeeeeź, ja tu nie mogę wchodzić, bo zaczynam widzieć moje życie w samych szarościach
OdpowiedzUsuńKurcze, moglabym ksiazke napisac... ;) Wpadnij na wino, no.
Usuń