Fáilte Éire

czwartek, kwietnia 09, 2015 Kasia na Rozdrożach 29 Comments


Czego można dowiedzieć się w ciągu niecałych trzech dni? Co zobaczyć? Co poznać?
To chyba zależy, prawda?

Glendalough - Dolina Dwóch Jezior - Park Narodowy Wicklow Mountains


My w wielkanocny weekend znowu postawiliśmy na pełen program i nawet powoli przestaje już kuleć na lewą nogę. Będę żyć. A jak już się wyśpię, to pewnie nawet się zaśmieję z tego "odpoczynku". Ale faktem jest: opłacało się. 
Z założenia miał być to po prostu citytrip do Dublina, miasta, w którym jeszcze nigdy nie byliśmy. W rzeczywistości przebiegliśmy z wywieszonym jęzorem pół Irlandii. I chcemy jeszcze!

Relacja tworzy się już w mojej głowie, zdjęcia biją o udział w kolejnych postach, ale wszystko w swoim czasie. Najpierw przystawka. W kilku punktach. Ze zdjęciami. A jak!


 1. Wiecie co znaczy Gaeilge? Tak właśnie Irlandczycy mówią na swój język. I nie jest to w żadnym razie angielski. O nie. To... irlandzki, wywodzący się z języków celtyckich, a który od angielskiego bardziej przypomina elficki. I nie wiem teraz, czy jestem jedyną osobą na świecie, która tego nie wiedziała? A moze wiedziałam, a zapomniałam? Faktem jest, że to właśnie Gaeilge jest oficjalnym językiem "Zielonej Wyspy". Widać go dosłownie wszędzie - na rozkładach jazdy (powodzenia przy próbach rozszyfrowania, kiedy przyjedzie autobus), na lotnisku czy znakach drogowych. Na ulicach jednak go nie słychać. Na ulicach słychać tylko... polski ;)


2. A żebyście i Wy czegoś się nauczyli: tytuł postu znaczy "Witamy w Irlandii"


3. Wielki Piątek. Z czym Wam się kojarzy? Z Wielkim Postem, ostatnimi porządkami, przygotowaniem święconki? A jeśli nie świetujecie?
Nam od teraz kojarzy on się z... niespełnionymi marzeniami. Dlaczego? Do Dublina dotarliśmy w piątkowy wieczór i po długim dniu marzyliśmy tylko o jednym. Piwie. A raczej o dwóch: Philipp o Guinnessie, ja o Kilkenny. Wyprawa do pubowej części miasta - Temple Bar, sprowadziła nas jednak szybko na ziemię. Na ulicach pustki. Kilka kręcących się turystów. Knajpy w większości pozamykane. Bida z nędzą. Nie tak to sobie wyobrażaliśmy, zwłaszcza, że przy napiętym grafiku jedynie w piątkowy wieczór mogliśmy sobie pozwolić na zarwanie nocy.
Tak czy siak, udało się znaleźć otwarty pub. Dosyć pełny, z głośną muzyką. Imprezę czas zacząć? Jasne... ale przy szklance wody. W końcu w Irlandii w Wielki Piątek NIE SPRZEDAJE SIĘ ALKOHOLU. I tak, Irlandia to nie Niemcy, dla nich piwo to też alkohol!

4. Znacie Molly Malone? Ta XVII-wieczna handlarka ryb jest bohaterką nieoficjalnego hymnu Dublina. Posłuchajcie (najlepiej podczas oglądania zdjęć!)!



5. Jedzenie. Mimo, że wspólna historia Irlandii i Wielkiej Brytanii jest zdecydowanie burzliwa, a ich uczucie funkcjonuje tylko na dystans, jedzeniowo te kraje trochę się przypominają. Bo tak, na ulicy króluje fish&chips. W karcie różne rodzaje pie. Wszyscy piją piwo typu ale oraz cydr.
Za to... Irlandia ma Guinnessa. I Kilkenny. I irish stew. I ciastka scones, za którymi osobiście nie przepadam, ale wiem, że cieszą się powszechnym poważaniem. I sałatkę z tuńczyka oraz strzępy gotowanego kurczaka sprzedawane w każdym supermarkecie. I pewnie wiele, wiele innych smaków, które czynią ją niepowtarzalną i które wszystkie jeszcze na mnie czekają!

6. Chciałam napisać Wam jeszcze o ruchu lewostronnym, "irlandzkiej" pogodzie i kilku innych rzeczach... ale Wy to przecież wszystko wiecie? W takim razie przejdźmy od razu do oglądania pierwszych zdjęć, a ja postaram się wrzucić kolejne części relacji jak najszybciej!


Kilkenny (kill Kenny ;))

Kilkenny 

Jeśli nie Lodyn, to co?

Adare

Muckross Lake - Killarney National Park

Muckross House - Killarney National Park

W oddali Lough Leane - Jezioro Nauki - Killarney National Park

Irish stew z jagnięciny

Miasteczko Killarney

Inch Beach nad Atlantykiem, Kerry

Widok z Wild Atlantik Way - drogi na zachodnim wybrzeżu Irlandii




Przeczytaj również

29 komentarzy:

  1. Przyznam się, że Irlandia mnie nigdy nie pociągała, ale sam Dublin a i owszem:)
    Przepiękne zdjęcia i te śliczne kolorowe domki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie na odwrot. Irlandia - tak, Dublin - tak sobie ;)
      Dziekuje za komplement i informuje, ze bedzie duzo wiecej ;)

      Usuń
    2. U mnie tak samo :) Trochę nie rozumiem, jak można zachwycać się samym Dublinem, skoro poza nim jest jeszcze piękniej? :)

      Usuń
    3. Haha, no tak, chociaz ja to troche rozumiem, bo sama zachwycam sie zawsze Londynem. To zalezy raczej od tego, jakim typem jestes, no i na co akurat masz ochote ;)

      Usuń
    4. Londyn ładniejszy od Dublina. Ale i tak Edynburg rządzi ;) A co sądzisz o angielskiej prowincji?

      Usuń
    5. Angielskiej prowincji nie widzialam jeszcze wiele, chcialabym o wiele wiecej zobaczyc! Bylam tylko w Dorset. (Wybacz, ze dopiero odpisuje, zgubil mi sie gdzies Twoj komentarz!)

      Usuń
  2. Jak zwykle czarujesz zdjęciami! Pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj!

    Po pierwsze, jak już wspominałem na Twitterze, trafiliście na super pogodę, choć dopiero poniedziałek-wtorek-środa-czwartek było na prawdę ,,tropikalnie''. Niespotykane zjawisko w Irlandii, choć pochmurna, deszczowo-mglista aura również ma swój urok. Takie zamczyska, stare opactwa czy klasztory prezentują się wówczas świetnie. Jest tajemnica, można poczuć się jaki w Średniowieczu :)

    3 dni na zwiedzanie Irlandii to nie jest sporo, można tylko zaledwie nadgryźć ten piękny kraj. Miejsc do zobaczenia jest całe mnóstwo, praktycznie w każdym zakątku Wyspy mamy coś ciekawego, każdy może znaleźć coś dla siebie i jestem pewien, że większość będzie zachwycona i zauroczona. Pętla Kerry piękna, mocno uczęszczana, można rzec, że w pewnym sensie wizytówka Irlandii. Szkoda, że nie udało Wam się podjechać na Półwysep Dingle (tuż nad Ring of Kerry). Musicie koniecznie podczas kolejnej wizyty uderzyć na zachód, w okolice Galway, na Wyspy Aran, do Connemary i na Wyspę Achill. Niepowtarzalne jest Hrabstwo Donegal, historycznie bardzo mocne Hrabstwo Meath. Praktycznie wszędzie wspomniane wcześniej zamki, opactwa, miejsca jeszcze z prehistorii, grobowce megalityczne, tajemnicze kopce, dolmeny, ogrody, rezydencje, jeziora, leśne parki, góry, drogi krajobrazowe, wyspy, przylądki - mnóstwo, mnóstwo, mnóstwo... :)

    Podobnie jak współkomentujące powyżej koleżanki, bardzo fajne zdjęcia, jakieś takie żywe, kolorowe :)

    Mam nadzieję, że w kolejnych postach opiszesz więcej, jestem ciekaw reakcji i Twojego punktu widzenia!

    Pozdrawiam z Eire! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam sily odpisac na tak dlugi komentarz :D Odpisze jutro!

      Usuń
    2. Nie no dobra, zebralam sily ;)

      Na ta mistyczna aure sie nastawilam i nawet polecialam w nowokupionych krotkich kaloszach. Na szczescie w ostatniej chwili spakowalam trampki, haha.
      Ale te zamki w chmurzyskach i mgle to cos pieknego, jeszcze zobacze! :)

      Z tych 3 dni, tak naprawde mielismy dwa, bo dotarlismy w piatek wieczorem, a lecielismy w pon. o 12. Zrobilismy dziki rajd, zdecydowalismy sie na cos, czego nigdy nie robimy i zabukowalismy wycieczki ;) Obydwoje mieslimy ogromna chrapke na petle Kerry i chociaz wiedzielismy, ze daleko, to jednak zdecydowalismy sie na niedzielny maraton. I na Dingle tez bylismy! Jechalismy ta Wild Atlantik Way! Zapisze sobie wszystkie Twoje podpowiedzi na nastepny raz :))
      A powiedz, naprawde tak pieknie latem? Bo podobno mnostwo wszystkiego pieknie kwitnie.
      Dzieki za komplement! Postaram sie opisac, pokazac wiecej zdjec.. moze juz w ten weekend. Pozdrawiam i dzieki za przedlugasny i naladowany wiedza komentarz :)

      Usuń
  4. Yay, będzie o Irlandii - jak się cieszę! A jeszcze bardziej cieszę się z tego, że trafiła się Wam super pogoda. Kilka ostatnich dni było naprawdę słonecznych i bardzo ciepłych. Nie spodziewałam się temperatur rzędu 21-22 stopnie i tak prażącego słońca na samym początku kwietnia. Przyznam, że zastanawiałam się nad wyjazdem nad ocean, ale ostatecznie postanowiliśmy jeszcze z tym poczekać na typowo letnie miesiące.

    Jak na niecałe 3 dni pobytu to i tak sporo zobaczyliście - uwielbiam te wszystkie zakątki, które tu pokazałaś, a do hrabstwa Kerry mam ogromny sentyment.

    Zdziwiła mnie duża ilość kamyków na Inch Beach, ale i tak kocham tę plażę :) Jedna z piękniejszych (a przede wszystkim okazałych gabarytowo) w Irlandii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bedzie, bedzie, postaram sie jak najszybciej :)) Oj ta pogoda jakby spadla nam z nieba. Chociaz teraz i u nas w koncu jest pieknie, to lecielismy przy paskudnej pogodzie jeszcze. Nad oceanem bylo pieknie, dzieci sie kapaly... ale faktycznie, bedzie jeszcze piekniej!
      Kerry nam sie marzylo strasznie! I chociaz wiedzielismy, ze daleko i nieduzo zobaczymy etc... to jednak Kerry zwyciezylo ;) Nie zaluje :)
      Co do Inch Beach, moze ona taka po zimie? Lezaly nie tylko kamyki, ale i mnoooostwo muszelek. Nie wiem, czy oni ja moze sprzataja albo po odplywie tak zostalo? Tak sobie zgaduje tylko. Ale cudnie bylo i ten zapach morza, kocham!

      Usuń
    2. Dzieci zawsze pierwsze do taplania się w morzu, nawet zimą ;)

      Cieszę się bardzo, że nie utknęłaś w Dublinie, tylko ruszyłaś poza stolicę, mimo że w niej i w jej pobliżu jest mnóstwo atrakcji.

      Może, ja na Inch Beach przyjeżdżam tylko latem, bo uważam, że Irlandia jest najpiękniejsza właśnie o tej porze roku :) To normalne, że jest tam mnóstwo muszli i że trafiają się chełbie, ale tych kamieni naprawdę nie pamiętam. Może byłyśmy na innym odcinku? ;)

      Usuń
    3. Ja sie tylko dziwilam, ze rodzice nic przeciwko nie maja. Ale bardzo dobrze, niech sie dzieciaki hartuja ;))

      Moza i bylysmy na innym odcinku, zreszta zobaczysz niedlugo wiecej zdjec i wtedy ocenisz :))

      Usuń
    4. Tu hartowanie dzieci jest na porządku dziennym :)

      Usuń
  5. Super:) Very nice pictures.. most fantastic pictures i have ever seen in my life. You have a very big talent for details and light.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anthony, du übertreibst ein bisschen!!! Es ist aber eine super nette Übertreibung, weiter so ;)

      Usuń
  6. fajnie ze udala Wam sie pogoda. Chociaz ogolnie irlandzka pogoda nie jest zla i tak a w Polsce pada wiecej deszczu niz tu (w przeliczeniu na ilosc nie czestotliwosc).
    Co do irlandzkiego, to ciezko go uslyszec bo jedynie niecale dwa procent uzywa go w codziennych rozmowach..
    Alkohol w Wielki Piatek mogliscie zamowic do kolacji w hotelu...ale jest tez kilka innych mozliwosci obejscia tego zakazu :) Czekam na reszte opisu
    https://mikasia.wordpress.com/2015/04/03/good-friday-w-irlandii/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogodowo myslalam, ze bedzie mocno zmiennie, tak jak znam z Anglii: troche slonca, deszcz, deszcz, szalony wiatr, slonce. A bylo baardzo przyjemnie.
      Jesli chodzi o irlandzki, nie zakladalam, ze uzywa sie go na codzien, ale zaskoczyly mnie te wszystkie napisy. Jakos zafiksowalam sie na angielskim. W Szwajcarii niemieckojezycznej jest zupelnie na odwrot. Oficjalnym jest "Hochdeutsch", a w uzyciu jest wlasnie szwajcarski dialekt.
      Co do alkoholu, nawet w Dubaju mozna go dostac w hotelu ;) Ale poooo co. Chcialam szalony piatek w Tample Bar, z zimnym piwkiem czy dwoma, z muzyka na zywo, a tu... puchy, puchy i mineralka ;)) Zaraz zajrze do wpisu, dzieki! (widzisz, gdybym przeczytala go wczesniej, to nie bylabym rozczarowana ;))

      Usuń
  7. No, no, ale miło się zrobiło. Piękne kadry.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uhuhu, czuję, że zapowiada się niesamowita przygoda z Irlandią! :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Weeeeź, ja tu nie mogę wchodzić, bo zaczynam widzieć moje życie w samych szarościach

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, zanim pobiegniesz dalej, pozostaw po sobie komentarz. Pozwól nam porozmawiać, inaczej ten wpis zostanie zwykłym monologiem. A mi zależy na Twojej opinii!