Chodź na plażę!
Dopóki słyszę morze - żyję. Lecz z każdym rokiem muszę podchodzić bliżej... Axel Liffner
Ja wiem, że grudzień to miesiąc stroików, choinek, jarmarków bożonarodzeniowych i śniegu. Ale co zrobić, jeśli śniegu nie ma i nawet nie zapowiada się na to, żeby kiedykolwiek przyszedł? A mimo tego jest zimno i ciemno? Ja mam tylko jedno rozwiązanie - plaże!
Plaża to dla mnie słowo-klucz. Natychmiast wywołuje uśmiech na mojej twarzy, który nie chce z niej zejść, jakbym się nie starała. Kocham słońce, gorący piasek pod stopami i szum fal. Od małego zbieram muszle i każda nowa jest dla mnie jak wygrana w totka (jeśli już jesteśmy w temacie, wygraną w totka też bym nie pogardziła). Nie rozumiem ludzi, którzy odwiedzają raj na ziemi i plaże odwiedzają najwyżej przypadkiem... Niesamowite!
Ja mogłabym na plaży zamieszkać, spać pod rozgwieżdżonym niebem, a rano wskoczyć do rześkiej wody i pływać do utraty tchu. Jeść mogłabym w barze na plaży, pod dachem ze słomy, przy prostym plastikowym stoliku. Do posiłku coś zimnego i owocowego z palemką, a później nadrabianie zaległości czytelniczych przy akompaniamencie szumu fal. Potem zachód słońca i pląsy aż do rana. Achhhh, chyba dlatego tak chętnie oglądam Cast away, chociaż Tom Hanks jakoś w ogóle nie pląsał. Dziwne.
Ok, może chociaż trochę zrozumiecie moją ekscytację, gdy pokażę wam moich kilka ulubionych zdjęć plaży. A na końcu wpisu czeka mała niespodzianka!
ZATOKA PERSKA - DUBAJ
Chociaż miasto to nie kojarzy się w pierwszej chwili z plażą, Dubaj jest plażowym rajem. Ciągnący się kilometrami kremowy, delikatny jak mąka piasek oraz idealnie turkusowa woda Zatoki Perskiej sprawiają, że osoby, które miały już przyjemność podziwiać rajskie piaski na Malediwach czy w innym raju na Ziemi, baardzo wysoko oceniają plaże Dubaju. Niejednokrotnie to właśnie Dubaj ma piękniejsze plaże niż rajskie wyspy. Ma też muszle!!! Jedynym mankamentem (a może i zaletą?) są drapacze chmur, które wyrastają zaraz za granicą plaży. Dziwny widok, ale fascynujący zarazem. Zamiast palem - ogromne wieżowce. Jeśli chodzi o temperatury... spróbujcie omijać Dubaj latem. Temperatura powietrza dochodzi do 50 stopni, wody do 40... Jeśli chodzi o inne miesiące - ja odwiedziłam Dubaj w maju.. Przed 6 rano wyszłam z budynku lotniska i prawie padłam. Taki upał! A potem było tylko gorzej! Do morza wchodziłam tylko wcześniej rano, w dzień woda stawała się już mocno przesoloną zupą. Zawartość fonntan prawie się gotowała, pot spływał mi do oczu, a aparat schowany w torebce parzył w palce i sprawiał wrażenie, jakby za chwilę miał się roztopić. Jedynym ochłodzeniem były baseny - zawsze krystalicznie czyste i zawsze sztucznie schładzane.
Jeśli chcecie poczytać więcej o tym miejscu, zajrzyjcie do mojego działu o Dubaju.
![]() |
Widok na budynki stojące na sztucznej "palmie" |
![]() |
Muszle! |
![]() |
Mieć taki widok z okien! |
![]() |
Wieczorna kąpiel i 7-gwiazdkowy Atlantis w tle |
ATLANTYK - LANZAROTE
Lanzarote to taki dziwny twór. Nieduża wyspa o tysiącach twarzy. Na południu raj dla nurków, turkusowa woda i piękne plaże, a im dalej na północ tym bardziej dziko i strasznie. A przez to pięknie. Mamy więc plaże powstałe w wyniku walki wulkanu z oceanem, które zamiast piaskiem, pokryte są zastygniętą lawą. A te piaskowe występują prawie we wszystkich kolorach tęczy. Zobaczcie sami!
A co do plażowania... Z plażowaniem jest tak, że lepiej cały czas siedzieć w wodzie, która aż zaprasza, by wziąć maskę i rurkę, czy pełen ekwipunek nurkowy się zanurzyć. Liczne zatoki kuszą spokojnymi wodami i różnorodnością wodnych stworzeń. Za to na brzegu - wiatr urywający głowę i kradnący nieupilnowany dobytek. Wyspę odwiedziliśmy w czerwcu, miesiącu rozpoczynającym sezon huraganów, o czym dowedziałam się już po powrocie. Nigdzie mnie tak nie przegwizdało ;) Jeśli chodzi o temperaturę wody - większość osób wchodziła w specjalnych piankach, no ale przecież my nie!
Więcej o Lanzarote.
Też uważacie, że to zdjęcie wygląda jak namalowane? |
![]() |
Chyba najbrzydsza plaża, ale najlepsza dla nurków - Playa Chica |
![]() |
Woda na Playa Chica wygląda znacznie lepiej niż sama plaża |
![]() |
Walczące żywioły na północnym skraju wyspy |
ATLANTYK - TARIFA
Tarifa to mityczne miasto na styku Morza Śródziemnego i Atlantyku. Mityczne, bo stojąc na brzegu, mamy wrażenie, że Afryka jest na wyciągnięcie ręki (w końcu co to jest, 14 km). Ten widok hipnotyzuje i sprawia, że będąc tam, nie potrafię o niczym innym myśleć: Afryka, Afryka, tam jest Afryka. Mój Wanderlust tak mnie pcha w świat. O wiele smutniejsze jest jednak, że ci po drugiej stronie też czuję te magiczne przyciąganie. Jednak ich zmusza sytuacja ekonomiczna i niejeden stracił już życie ryzykując przeprawę na drugą stronęJeśli chodzi o samą plażę - to raj przede wszystkim dla kitesurferów i windsurferów (kitesurferzy to ci, których widać na drugim i trzecim zdjęciu daleko w tle - z latawcami ;)). Wszystko to za sprawą wiejącego nieustannie wiatru (stwierdzam, że nad Atlantykiem nie robi on nic innego, tylko wieje!). Plażowanie jest przez to troszkę utrudnione, kąpiel w oceanie też (wysokie fale występują dosyć często), ale samo miasto, jak i plaże z pięknymi wydami na pewno warte są odwiedzin.
MORZE ŚRÓDZIEMNE - COSTA DEL SOL
To kolejna, po Costa de la Luz, do której należy Tarifa, andaluzyjska "Costa" (Wybrzeże). Leży całkowicie nad Morzem Środziemnym i... cóż za ulga... tutaj nie wieje ;) Plaże są przede wszystkim kamieniste, te piaskowe zostały zwykle sztucznie usypane. Cudnie słona woda (chociaż nie aż tak jak ta w Zatoce Perskiej), sprawia, że po prostu unosimy się na jej tafli. Mamy tu plaże znajdujące się w samym środku miasta (Nerja, Malaga), mamy też takie (i jest ich mnóstwo) leżące wzdłuż drogi i schowane za skałami. Żeby do nich dotrzeć, trzeba liczyć się z nawet półgodzinnym zejściem (nie zapomnijcie, że potem trzeba będzie wchodzić!), ale nagrodą jest krystalicznie czysta woda i prawie pusta plaża. Do jeszcze innej kategorii należą ciągnące się chyba kilometrami (nie mierzyłam) plaże między miastami. To zwykle wąski pasek lądu zaraz obok szosy, na którym co 50 metrów wyrasta bar z wielkim grillem czy paleniskiem. Te zapełniają się przede wszystkim w niedziele, gdy całe hiszpańskie familie organizują piknik na plaży. Rozstawiają ogromne namioty i grillują do upadłego.Jeśli interesuje was Andaluzja - napisałam już o niej całe tomy, zajrzyjcie.
![]() |
Gęstouczęszczana plaża w Nerja |
![]() |
Małouczęszczana plaża w okolicach Nerja - proszę zauważyć, jaki "spacer" czeka plażowiczów |
LAGO MAGGIORE - MIEJSCOWOŚĆ CANNOBIO
Wstydzę się. Nie mam ani jednego zdjęcia z naszej plaży w Konstanz. Ba! Ani jednego z jakiejkolwiek nadbodeńskiej plaży, a przy jednej nawet pewien czas mieszkałam (niech żyje Litzelstetten!). Obiecuje poprawę, serio.
Żeby chociaż trochę się zrehabilitować, pokaże wam plażę innego szwajcarskiego jeziora (a raczej szwajcarsko-włoskiego) - Lago Maggiore. Jako, że znajduje się ono na południu kraju, klimat jest łagodniejszy niż na północy. Na każdym kroku spotykamz subtropikalną roślinność... i tylko białego piasku brakuje do szczęścia ;)
BAŁTYK - KRYNICA MORSKA
Ha! Kto się spodziewał?Do Krynicy Morskiej mam ogromny sentyment, bo tak jak ci z południa jeździli w góry, my jeździliśmy do Krynicy. Wiadomo, czasem wybierało się Piaski, spokojne, puste zupełnie (wtedy, bo teraz chyba nie?), ale wszystkie biwaki, rodzinne urlopy, wyjazdy za znajomymi odbywały się w Krynicy. Gofry i flądra z budki, tłumy Warszawiaków i kolonistów na plaży, wieczorne dyskoteki, to było coś. Nawet próbowałam to kilka lat temu powtórzyć z Philippem. Miał być cały weekend, ale po całym dniu siedzenia pod kocem na plaży (w sierpniu!) i późniejszej ucieczce w deszczu, stwierdziliśmy, że mamy dosyć i wracamy ;) W tym roku wybrałam się z Agatą i rodzicami na mały rekonesans. Wnioski: piwo drogie jak zwykle. Woda brunatna, jak zwykle. Setki ludzi z parawanami (kto to wymyślił?) jak zwykle od paru lat (parunastu?). Jedzenie podejrzane - nie skusiliśmy się ;) Czyli Krynica w pigułce!
Widzę, że rozpisałam się niesamowicie, dlatego tylko króciutko wspomnę, co was czeka. A czeka was... konkurs! Już teraz wybierzcie jedno jedyne plażowe zdjęcie. Nie muszą to być tropiki, nie potrzebne są rajskie palmy. Ważne, żeby nasze jury stwierdziło: taaaak! chcę tam, teraz!
Szczegóły w środę (albo czwartek)!
PS. Tutaj możecie wygrać szwajcarskie czekolady!
Byłaś na zbyt wielu fajnych plażach. Ja jako fanka zbierania muszli, oddaję się temu całym sercem i nawet nie chcę wiedzieć, jak absurdalnie wyglądam przepychając się między dziećmi , aby grzebać w piachu;)
OdpowiedzUsuńPseplasam ;) Ojjjj skąd ja to znam, ale w ogóle się nie przejmuję ;)
Usuńrany, oby jury nie było zbyt wymagające! Chcę tam, teraz - ciężko będzie spełnić takie żądanie :p ale spróbuję :D
OdpowiedzUsuńJury będzie wymagać tylko jednego: Zabierz mnie tam!!! :)
Usuńczekam na szczegóły! już mam zdjęcie :)
OdpowiedzUsuńps. też lubię plaże, tylko kompana do plażowania nie mam...
Świetnie, spróbuje się wyrobić na środę, muszę jeszcze iść po nagrody ;)
UsuńOooo, mogę być Twoim kompanem? Ja jestem idealna do plażowania :D
Boskie te plaże :-) Szczególnie ta z Dubaju, leżałabym...
OdpowiedzUsuńOj też bym sobie teraz na niej poleżała... ;)
UsuńNigdy nie kojarzyłam południa Hiszpanii z tak ładną plażą. Mam nadzieję, że znajdę tam swoją ulubioną!
OdpowiedzUsuńKurczę, a ja tu krzyczę i trąbię zawsze, jak tam pięknie! ;)
UsuńDubaj! O tak, chcę, teraz, zaraz, natentychmiast :)
OdpowiedzUsuńLecę z Tobą!
UsuńZdecydowanie Dubaj do mnie przemówił najbardziej ;) Jako miłośniczka plaż ogłaszam, że dołącza do mojej listy miejsc do zwiedzenia (choć podświadomie na niej już dawno był).
OdpowiedzUsuńOj, Dubaj tez do mnie przemawia, nie zlicze, ile razy juz tym zdjeciom sie przygladalam :)
UsuńAle trafiłaś z tematem! Nie będę oryginalna, bo dołączam się do reszty. Mogę plażować bez końca i mam (nadal!) sentyment do zbierania muszelek :) Lubię jak mnie nagrzewa słońce i nawet piasek mi nie groźny ;) Żałuję jedynie, że straszny cykor jestem i już atrakcje wodne, to ja tak niebardzo. Wiem, że omijają mnie cuda, no ale trudno :)
OdpowiedzUsuńWrócę chętnie, żeby wybrać tu tę jedyną!
Buziaki!
No teraz nagle wszyscy plaze lubia (albo tylko tacy pisza?), ale bardzo czesto czytam: a no, bylismy tam, obok byla rajska plaza, ale my plazy nie lubimy... no nieeeee.
UsuńA co do wybierania, musisz wybrac swoja i od jutra sie nia chwalic :))
Jesli chodzi o wode, moze sie przelamiesz? Zwlaszcza w slonej wodzie, Zatoce Perskiej, Morzu Srodziemnym jestes niesamowicie bezpieczna, bo po prostu unosisz sie na tej slonej wodzie.
A wiesz że nawet dzisiaj o Tobie myślałam w temacie wakacji. Pamiętasz, mieliśmy problem do rozkminienia co ze sobą zrobić... W tym roku urlop będzie w lipcu i myślę o jednej z Twoich wulkanicznych ;) Zobaczymy co z tego mojego myślenia wyjdzie. A póki co to idę tych plażowych szukać bo mam kilka sztuk.
OdpowiedzUsuńChcesz dac sie wygwizdac na Lanzarote? ;))
UsuńSzukaj, szukaj i jak cos, to daj znac :))
oj koniecznie musisz zobaczyc Bradley beach w NJ,USA :)
OdpowiedzUsuńA masz zdjecie? Bo od jutra konkurs :))
Usuńnie wiem, skąd mi się to wzięło, ale odkąd pamiętam chciałam mieszkać w gdańsku. nie w gdyni, nie w koszalinie, absolutnie nie w sopocie, tylko w gdańsku. moim ciotkom się udało, mnie nie, ale może kiedyś zadłużę się na kawalereczkę w okolicy morskich fal
OdpowiedzUsuńps. mimo, że nie znoszę smażenia się w pełnym słońcu na plaży
UsuńDubaj moim faworytem! Ale ten bez ludzi i drapaczy chmur, za to z muszlami wygrzebywanymi z białego piasku...
OdpowiedzUsuńChyba popadłam w depresję, jak mogłaś mi to zrobić:) Piękne miejsca, piękne plaże a ja 'gnije' w zimnej Polsce. Co do marzeń to zawsze chciałam mieć bar na plaży, jak zrealizuje to zapraszam ;D
OdpowiedzUsuńMuszle nad Zatoką Perską są wspaniałe. Lepszych na razie nie znalazłam. Ale Dubaj jako taki z tym całym betonem to raczej nie dla mnie. Wolę jakieś spokojniejsze miejsca.
OdpowiedzUsuńLanzarote - też jestem fanką i cieszę się, że jeszcze stosunkowo mało "zadeptane". A Grecja? Na greckich wyspach, na właściwie w Turcji też, można znaleźć wiele pięknych zatoczek, gdzie żywego ducha nie uświadczysz. Mimo ich wspaniałej urody. W ogóle w trakcie ostatniego pobytu w Portugalii zorientowałam się, że chociaż większość ludzi LUBI plaże, to większość nie ma ochoty ruszać się z zatłoczonych, brudnych i mało urodziwych skrawków piasku w centrum kurortów. A tymczasem 300-400 metrów dalej (no fakt, czasem trzeba trochę po zboczu zejść albo i przez skałki przeleźć) są rajskie zakątki - całkowicie PUSTE!
świetny blog! juz dołaczyłam do obserwujących :-) na pewno będe zaglądać, super fotki!
OdpowiedzUsuńzapraszam tez do siebie: www.stopmymoments.blogspot.com